Archiwa kategorii: Collette & Kidy Trendy

Listy do M., czyli dylematy Mikołajowe!

Dzieci listy piszą! Adresat – jakżeby inaczej, w czerwonym kubraku Jegomość. Czego pragną dzieci? Co chciałyby dostać pod choinkę? Jak wybrać podarunek dla dziecka, aby był to trafiony prezent? Dlaczego nie warto iść na łatwiznę tylko szukać alternatyw dla popularnych zabawek?

Możesz sobie pomarzyć – o tym jak rodzi się kreatywność.

Zabawa, to naturalne zachowanie dziecka, które nie zastanawia się nad celowością tej czynności, jest ona dla niego tak podstawowa niczym oddychanie. Dzięki beztroskim harcom, dziecko poznaje smak wolności, dzięki tej wolności odrywa kim jest i jakie są jego możliwości, lecz przede wszystkim daje ponieść się wyobraźni i twórczości. Rolą rodzica jest stworzyć dziecku odpowiednie warunki do rozwoju w taki sposób, aby nie zakłócać go i pozwalać na wyrażanie siebie.

Równowaga prezentowa

W przededniu przeciskania się Mikołaja przez komin, zaczyna się gorączkowe pisanie listów przez małych i dużych. Z wszystkich stron wyskakują renifery, bałwanki i elfy, które doskonale wiedzą o czym marzy dziecko? Jaki prezent chciałoby dostać i czy, aby dana zabawka przypadnie do gustu obdarowywanemu. My także mamy pewne źródło prezentowej informacji – Mikołajowego must have – otóż Elfy donoszą, że najfajniejsza zabawka manualna, to zestawy kreatywne Kipod, konkrety tutaj>>
To taki kompromis między przekonaniami rodzica i oczekiwaniem dziecka – mądra, przemyślana, wspierająca rozwój – a jednak zabawka.

Zabawki edukacyjne dla dzieci

Ustawianie elementów na sobie, utrzymanie równowagi, malowanie, wyklejanie, przeplatanie, wycinanie to czynności, którym maluchy oddają się z ochotą. Kreatywne zestawy Kipod pozwalają na wyrażenie siebie, na wizualizację pomysłów, pozwalają ponieść dziecko na skrzydłach jego wyobraźni. Mały człowiek dzięki pokonywaniu kolejnych barier, czuje, że jest ważny, docenia własne możliwości i wierzy w siebie. Zestawy kreatywne Kipod pozwalają rozwijać się dziecku przez zabawę, a ponadto dają możliwość stworzenia indywidualnych projektów, uczestniczenia w ‚produkowaniu’ własnej zabawki, auto, meble, figurki – to dziecko decyduje jaki ostatecznie przybiorą kształt.

 

 

Proste zabawki dają szerokie pole manewru dla umysłu dziecka i jego kreatywności. Wyzwalają potencjał dziecięcej wyobraźni rozwijając go. Zestawy kreatywne z drewnem w roli głównej dają to, czego nie można dostać od komercyjnych marketowych propozycji na prezent dla dziecka.

Reklamy

Tak się składa, że z Tegu to najlepsza jest zabawa! Magnetyczne drewniane klocki Tegu – gwarancja udanego prezentu!

Zachcianki, oczekiwania i marzenia, czyli sezon na poszukiwanie prezentów świątecznych uważamy za otwarty! Chyba wszyscy lubimy obdarowywać bliskich podarunkami, szczególnie tych najmłodszych. Radość i ekscytacja jaka wówczas im towarzyszy, udziela się wszystkim dookoła. Co wybrać, aby prezent okazał się trafiony? Jaka zabawka przypadnie do gustu dzieciom w różnym wieku? Dlaczego prezentowe hity reklamowe to nie najlepszy pomysł?

„Szantaż mikołajowy”

Natrafiłam ostatnio na mema w sieci, który ni mniej ni więcej, tylko przypomina nam o tym, że „Mikołaj widzi wszystko i tylko wtedy, gdy będziesz grzeczny to prezent przyniesie” – ot taki rodzicielski szantażyk mały na niesforne bobasy, który cała rzesza rodziców uskuteczniać będzie do świąt. O samej wartości wychowawczej „tezy” nie będę pisać, bo post nie o tym dzisiaj.
Zatem jak już to dziecko będzie grzeczne (do świąt), to co najlepiej kupić, aby nie żałować wydanych pieniędzy? No właśnie! Ja jakieś 3 lata temu uległam reklamie pewnego kudłatego stworka, który kosztował kupę kasy i tak naprawdę był ulubioną zabawką przez tydzień! Piszę o tym, bo podczas jesiennych porządków i sortowania zabawek, natrafiłam na niego – pełni funkcję „zabawkowego przerzucacza” – szkoda wyrzucić, bo drogi był, ale tak naprawdę, ani się do tego przytulić, ani co – wymiana baterii też mnie raczej nie kusi, bo straszne to „toto” dźwięki wydaje.

Fenomen magnetycznych klocków

Nauczona doświadczeniem, próbuję nie ulegać chwilowym fascynacjom dzieci, które tak naprawdę fascynacja nie są, a jedynie skutkiem podkręconej reklamy w TV – w zasadzie można by TV ograniczyć do minimum – kuszące, nie powiem! Rok temu młodzież była grzeczna i Mikołaj pod choinką zostawił drewniane zabawki – po raz kolejny już – nasz ideał Moover, który jakoś zniknął z eteru ostatnio, Brio, Vilac, Moulin Roty – drewniaki retro no i Janod, który konkretnie pojawił się w postaci wozu sortera ze zwierzętami i rakiety kosmicznej z drewnianych magnetycznych bloków.
Drewniane zabawki, które uwielbiam i planuję przechowywać dla pokoleń, w połączeniu z magnesami to zaskakująco fajne połączenie. To tak jakby do trochę klasyka z duszą została połączona z nowoczesnym i funkcjonalnym rozwiązaniem! Stertę klocków można układać do woli, bez obawy, że się przewróci, co powiedzmy, dla takiego niespełna trzylatka już jest mega wyzwaniem, zaskoczeniem i satysfakcją w jednym! Starszy skoncentruje się na budowaniu ścian, korytarzy, stworów i pojazdów – lubi budować tego typu konstrukcje w grach – myślę, że to będzie powrót kreatywnego i twórczego budowania na podłodze, a nie monitorze!

Zabawa i nauka w jednym

O magnetycznych klockach Tegu więcej do poczytania tutaj >>

Twórcy klocków Tegu oferują prostą, ale jakże genialną metodę zabawy, podczas której dzieci w różnym wieku mogą bawić się wspólnie – szczególnie mamy rodzeństw docenią tę cechę. Wartością dodaną jest to, że dzięki przerzucaniu drewnianych bloków umysł dziecka zajęty kreatywną zabawą, chłonie z każdą minutą nowe doznania i informacje. Podekscytowane grą nie jest nawet świadome, że uczy się, rozwija, kształtuje. Zabawa staje się więc nauką i odwrotnie
Starając się dopasować formy klocków Tegu, niespełna trzyletnie dziecko ćwiczy umiejętności motoryczne i rozpoznaje poszczególne kształty, wzory, rezolutny trzylatek jest w stanie rozróżniać urozmaicenie skali drewnianych form. Dla czterolatka, wymyślenie nowej zabawy i rozwiązanie powstałych, w czasie jej trwania problemów, to „bułka z masłem”. Pięciolatek czy ośmiolatek, w czasie zabaw będzie w stanie tworzyć niekończące się opowieści i historie pełne fascynujących przygód i twórczej zabawy, a to wszystko w otoczeniu budowli, robotów, pojazdów czy pająków z drewnianych klocków.

Magnetyczne klocki Tegu są na tyle uniwersalne i funkcjonalne, oraz tak bardzo wyjątkowe i zróżnicowane, że stanową idealną zabawkę dla dziecka w zasadzie z każdej okazji. Myślę, że kolejne zestawy Tegu na naszej półce to tylko kwestia czasu!

Rozszerzanie diety niemowląt, czyli „czarna magia” na talerzu!

 

Jak się zabrać do rozszerzania diety niemowląt i nie zwariować? Czy truskawki nadają się dla niemowlaka? Czy jak niemowlę nie siedzi i nie ma zębów, to można podać coś poza mlekiem? I co na ten temat ma do powiedzenia WHO?

Wytycznie Światowej Organizacji Zdrowia

WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka i kontynuowanie tego karmienia wraz z wprowadzaniem produktów uzupełniających do 2 roku życia i dłużej, tyle ile matka i dziecko tego chcą. Po skończonym szóstym miesiącu możemy zacząć podawać nowe produkty. Więcej w temacie można poczytać tutaj>>

Czy to już czas na rozszerzanie diety dziecka?

W nowych zaleceniach nie ma podanego konkretnego wieku dziecka, w którym powinno zacząć jeść inne składniki, aniżeli mleko mamy (lub mieszankę). Eksperci koncentrują się bardziej na predyspozycjach i gotowości niemowlęcia do poczęstowania go pierwszym posiłkiem.
Wyznacznikami tego, że maluch może bezpiecznie rozpocząć kolejny etap żywienia, jest wiek około 6 miesięcy życia, niemowlę stabilnie siedzi z podparciem, pewnie trzyma głowę w pozycji pionowej, ponadto nie wypycha automatycznie pokarmu z buzi, chętnie wyciąga rękę po jedzenie i wkłada je do buzi.

Dwie strony medalu

Na podanie „kotleta” czteromiesięcznemu niemowlęciu, zazwyczaj się oburzamy (słusznie zresztą!), ale jest jeszcze druga strona kulinarnego medalu, w rozszerzaniu diety niemowląt, mianowicie zbyt późne podanie pokarmów stałych dziecku. Zdarzają się też przypadki, że niemowlęta w wieku 8 miesięcy, w ogóle nie dostają nic poza mlekiem – o czym informuje UNICEF.
Mleko matki stanowi podstawę żywienia dziecka i zawiera prawie wszystkie niezbędne składniki pokarmowe, nie oznacza to jednak, że stanowi jedyne źródło składników pokarmowych i że zaspokaja całość potrzeb żywieniowych. O ile pokarm mamy zaspokaja zapotrzebowanie żywieniowe niemowlęcia niemalże w całości do szóstego miesiąca, to po jego ukończeniu zaleca się sukcesywne rozszerzanie diety dziecka, o zróżnicowane pełnowartościowe pokarmy. Wiele dzieci przed pierwszymi urodzinami nie otrzymuje warzyw, mięsa, ryb. Bez dodatkowego pożywienia bogatego między innymi w żelazo dziecko może być narażone na niedobory.
Oczywiście mleko mamy lub mieszanka sztuczna, do około dwunastego miesiąca życia dziecka, to główny składnik diety, który uzupełniamy o poznawanie nowych smaków.

Roczny macierzyński a żywienie niemowląt

Aktualnie mamy ten luksus, że możemy pozwolić sobie na dłuższe skupienie się na niemowlęciu, jego rozwoju, żywieniu – to jest super i na pewno odbije się pozytywnie w przyszłości. Mama dzięki rocznemu urlopowi macierzyńskiemu, może pozwolić sobie na dopilnowanie (osobiście, czyli skrupulatnie i tak jak sobie tego życzy), składników jakie dziecku wpadają do brzuszka, sposobu w jaki będzie jadło, czy też ilości – bez konieczności tłumaczenia niani tudzież rodzinie co, kiedy i jak dziecko powinno jeść.
Brak konieczności tłumaczenia słuszności takiej, a nie innej metody żywienia oraz często bezskuteczne próby wyjaśniania, że to co było kiedyś, niech zostanie tam gdzie jest – niech będą przysłowiową wisienką na torcie.

Tabelki, wytyczne – jak zacząć rozszerzanie diety niemowląt?

Ostatnia aktualizacja zaleceń WHO odnośnie rozszerzania diety niemowląt jest prosta i przejrzysta. Tak naprawdę decyzja pozostaje w gestii rodzica. To on decyduje kiedy zacząć, co podać i w jaki sposób. Światowa Organizacja Zdrowia podpowiada i sugeruje raczej, na co zwracać uwagę i czego unikać – taki powrót do przeszłości, szukania naturalnego podejścia zgodnie z intuicją, bez sztywnych norm czy reguł.

Co jest potrzebne w czasie rozszerzania diety dziecka?

Zależnie od metody jaką wybraliśmy potrzebować będziemy krzesełka, śliniaka, talerzyka lub miseczki oraz łyżeczki. Kubek na wodę także jest mile widziany. Kiedyś pisaliśmy o silikonowej miseczce z tacą, które super nadają się kiedy maluch je rączką – resztki spadają na tackę, poza tym fajnie przylega do podłoża i maluch musi się natrudzić nieco zanim całość wyląduje na podłodze.
Ostatnio alternatywnie korzystamy z talerzyka na przyssawkę, który zabieramy ze sobą gdy jemy poza domem, z uwagi na mniejsze rozmiary. Silikonowy talerzyk z podziałką Minikoioi trzyma się podłoża, nie przesuwa na boki, w czasie pierwszych prób jedzenia samodzielnego. Materiał, z którego je wykonano to silikon medyczny, nie blaknie, nie kruszy się, jest elastyczny, miękki, i stosunkowo ciężki więc maluch napotka trudność, jeśli przyjdzie mu do głowy na przykład nakarmienie pupila pod stołem!

Wracając do meritum, ostatnia aktualizacja zaleceń dotyczących rozszerzania diety niemowląt, przywraca niejako jasny i przejrzysty sposób postępowania. Sugeruje, podpowiada, jednak bez konkretnych ilości typu 150 g marchewki i 90 g szpinaku. Zaleca produkty sezonowe, regionalne takie, których pochodzenie jest nam wiadome. Jeszcze kilka lat temu w przychodniach i w innych miejscach, gdzie można było spotkać mamy z niemowlakami, dostępne były ulotki z konkretnymi „mililitrami” co i kiedy podać. Aktualnie zaleca się żywienie niemowląt tylko mlekiem mamy do 6. miesiąca, po czym uzupełnianie menu o nowe smaki i konsystencje na zasadzie dodatku – gdzie rodzaj składników jest raczej dowolny, z uwzględnieniem najwyższej jakości, naturalnie!

 

 

 

O gryzakach, ich rozcinaniu i rodzicielskiej cierpliwości w czasie ząbkowania

Zdarza się tak, że ząbkuje cała rodzina! Gdy główny zainteresowany cierpi, nie śpi, nie je i marudzi, cała rodzina czy chce czy nie, łączy się z nim nastrojem. Jak ulżyć niemowlęciu w czasie ząbkowania? Jakie jest najlepsze lekarstwo na wyżymające się ząbki? I o co ma z tym wspólnego masowe rozcinanie Żyrafy Sophie!

Zęby „idą”!

Zdarza się, że niemowlę przechodzi niechlubny okres ząbkowania bezobjawowo, a sam fakt pojawienia się pierwszego zęba mama odczuwa na własnej skórze na przykład przy piersi. Jednak zdecydowana większość niemowląt manifestuje ten moment, przez określone zachowanie. Do najczęstszych objawów ząbkowania należą nadmierne ślinienie się dziecka, podwyższona temperatura, biegunka, brak apetytu, kłopoty ze snem, płaczliwość i ogólne rozdrażnienie. Dyskomfort związany z uczuciem bólu jest kwestią indywidualną i każde dziecko przeżywa ten czas na swój sposób. Więcej w temacie ząbkowania, możecie poczytać na bobosferze >>

Najlepszym co rodzic może w tym czasie zaoferować dziecku, to spokój, cierpliwość, wyrozumiałość i oddanie! A proste to nie jest! Praca, codzienne obowiązki, starsze tudzież młodsze rodzeństwo, które tylko czeka, aby oddać mu należną pulę czasu. I jak w tym wszystkim wykrzesać pokłady cierpliwości i spokoju? Otóż da się, a głównym argumentem niech będzie fakt, że im bardziej my rodzice jesteśmy niespokojni, tym większy niepokój odczuwa dziecko, powstaje wówczas koło wzajemnego stresu, który przerzucamy na siebie, i przy okazji wszyscy domownicy także.
Zasada jest prosta, podobnie jak w przypadku kolki niemowlęcej i temu podobnych dolegliwości, które wydają się trwać w nieskończoność – TO MINIE !!

Sposoby na łagodzenie bólu dziąseł

Skutecznym sposobem łagodzenia bólu w czasie ząbkowania jest masowanie dziąseł czystym malcem, schłodzonym gryzakiem lub zimną pieluszką. Można podać ziołową schłodzoną herbatkę z dzikiej róży lub rumianku. Masowo kupowane żele łagodzące ból dziąseł nie są wskazane z uwagi na chemiczny skład, przy znikomym i krótkotrwałym rezultacie. Ostatecznym rozwiązaniem może być lek przeciwbólowy, zawierający paracetamol lub ibuprofen.

Smakowity gryzak bez pleśni

Jakiś czas temu w sieci przeszłą fala opinii i niemalże drastycznych zdjęć rozciętej żyrafki Sophie!
Czy rzeczywiście posiadaczki słynnej Żyrafy spod wieży Eiffel powinny wyrzucić ją do kosza? Otóż każdy gryzak, każdy! Jeśli nie będzie używany z zachowaniem odpowiedniej higieny nadaje się do kosza właśnie – te z dziurką szczególnie! Sophie ma coś w sobie (i bynajmniej nie mam tu na myśli pleśni) – jej fajny kształt, przyjemne kolory, uroczy wyraz pyszczka i smakowity do gryzienia kauczuk sprawiają, że maluchy ją uwielbiają zagryzać! Niemniej trzeba liczyć się z tym, że niechlubny otwór zasysa ślinę, która z czasem powoduje powstanie pleśni i to już nie jest takie fajne. Jaki gryzak jest odporny na pleśń? Przede wszystkim bez dziury, bez zakamarków, taki, który można szybko i łatwo doprowadzić do nieskazitelnej czystości, która wskazana jest dla niemowląt.

Czy istnieje super gryzak?

Jak wiadomo, z ideałami bywa różnie – zwykle tak, że zwyczajnie nie istnieją! Zatem, jakie cechy powinien mieć gryzak idealny. Otóż, poza wymienionym brakiem dziury i w miarę gładką powierzchnią, powinien być wykonany z bezpiecznego surowca czyli drewna, kauczuku, naturalnej tkaniny, lub innego materiału, który pozbawiony jest BPA, ftalanów czy PVC. Idealny gryzak musi mieć poręczny, łatwy do trzymania kształt, nie może być zbyt ciężki ani śliski.

Wbrew pozorom wybór dobrego gryzaka jest dość spory, jednak należy szukać uważnie i rozważnie, gdyż większość „typowych” zabawek-gryzaków zawiera od 10 do 40 procent ftalanów, czyli zmiękczacza nadającego plastyczność wyrobom plastikowym, a przy okazji zaburzającego prawidłowy rozwój gospodarki hormonalnej, w szczególności układu rozrodczego!

Naszymi ideałami są te z kauczuku naturalnego, drewna klonowego, a ostatnio nowy w kolekcji z silikonu medycznego Minikoioi.

Gryzaki Minikoioi dostępne są w czterech smakowitych kolorach, które nie blakną, mają poręczny kształt, idealny dla małych rączek, twardość w sam raz do zatopienia w nim obolałych dziąseł. Pozbawione są też całej niepotrzebnej chemii!

Zatem szybkiego przejścia przez okres ząbkowania życzymy – u nas póki co górne dwójki na topie!

Wyssane z palca! Czy smoczek uspokajający to dobra alternatywa dla kciuka?

Temat smoczka uspokajającego dla niemowląt jest dość kontrowersyjny, szczególnie dla mam karmiących naturalnie, choć nie jest to reguła. Do czego służy smoczek uspokajający? Czy dziecko na piersi może używać smoczka i czy jest on lepszy od kciuka?

Odruch ssania to najbardziej aktywny i najważniejszy odruch pozwalający na przystosowanie się dziecka do nowego otoczenia poza brzuchem mamy – dotychczasowym bezpiecznym środowiskiem. Skuteczne zaspokojenie potrzeby ssania przyczynia się do prawidłowego wzrostu i rozwoju niemowląt, ssania, którego celem jest zdobycie pokarmu ale też tego nieodżywczego – które pozwala na wyciszenie, ukojenie bólu i wprowadzeniu w błogi bezpieczny stan. Więcej konkretów o małych ssakach znajdziecie tutaj>>

Czy dziecko musi ssać kciuk?

Są niemowlęta, które potrzebują ssania jak powietrza i chętnie spędzałyby całe dnie wisząc przy piersi mamy. Nie zawsze jednak jest to możliwe, w takiej sytuacji najczęściej mama sięga po smoczek uspokajający. Niemniej panuje przekonanie, że lepszą alternatywą dla smoczka jest dziecięcy paluszek. Otóż nic bardziej mylnego. O ile na początku może się to wydawać dobrą alternatywą dla piersi, gdyż jest przy dziecku zawsze w razie potrzeby i z założenia higieniczny to jednak z czasem zalety te mogą zmienić się w wady, bo jednak trudno pozbawić niemowlę kciuka. Poza tym wystarczy, że maluch zacznie raczkować, a kwestia higieniczności staje się wątpliwa. Ponadto kciuk jest twardy, co może powodować odkształcenia zębów, podniebienia i dziąseł.

Zasady używania smoczka uspokajającego

Zaznaczyć trzeba, że smoczka należy używać rozważnie, nie za wcześnie i nie za długo, w sensie jednorazowego użytkowania jak i wieku stosowania. Inaczej mówiąc nie podajemy smoka noworodkom, które uczą się dopiero aktywnego ssania piersi, czyli podajemy około trzeciego, czwartego tygodnia życia. Smoczek podajemy w razie konieczności, kiedy niemowlę ma gorszy moment i potrzebuje wyciszenia, uspokojenia – nigdy wtedy, gdy jest głodne, poza tym jeśli podczas snu smoczek wypadnie z ust nie powinno się go ponownie wpychać śpiącemu dziecku.
Sam smoczek powinien być wykonany z solidnego materiału, który gwarantuje jego jakość, musi być łatwy do mycia i sterylizacji a jego tarczka duża, z odpowiednimi otworami wentylującymi.
Każdy smoczek niezależnie od materiału, z jakiego został wytworzony posiada określony czas użytkowania po którym niezwłocznie trzeba go wymieniać na nowy. Do smoczka nie wolno przytwierdzać żadnych łańcuszków, tasiemek czy wstążek, które zawieszone są na szyi dziecka lub na jego rączce.

Stanowisko AAP na temat użytkowania smoczków

Amerykańska Akademia Pediatrii jasno określa kwestię podawania smoczków, które można podać wówczas gdy laktacja jest już ustabilizowana, a czas użytkowania uspokajacza ograniczyć do minimum. Dodatkowo podaje, że stosowanie smoczka redukuje ryzyko SIDS – nie do końca wiadomo, na jakiej zasadzie funkcjonuje ta zależność, ale jest to fakt i badania potwierdzają takie działanie smoczka.

Cumel, monio, pypka, smok, nupel, gryzok – jaki najlepszy?

Ile nazw tyle możliwości 🙂 Smoczkowy numer jeden to ten wykonany z naturalnego kauczuku czyli Nattursutten – duża wentylowana prosta tarcza, super elastyczny, bez zakamarków „na brudek”, nie pozostawiający odcisku na buźce. Dla miłośników silikonu, dla tych którym smoczek wypada i tych, którzy notorycznie smoczek gubią przyda się smoczek z przytulanką Minikoioi.
Smoczek z przytwierdzonym misiem wykonany jest z medycznego silikonu, bez lateksu, BPA, PVC i ftalanów, odlany w całości bez dodatkowych zagięć, gdzie mogłyby gromadzić się bakterie. Kształtem przypomina sutek, dlatego jest bardzo dobrze tolerowany przez niemowlęta.
Smoczek z przytulanką można myć ręcznie, prać w pralce i sterylizować.

Smoczek w odróżnieniu od kciuka nie powoduje odkształcenia zębów, dziąseł czy podniebienia. Można go wymienić na nowy, oraz efektywnie kontrolować jego czystość, co w przypadku raczkujących niemowląt jest wręcz niemożliwe. I przede wszystkim można go obciąć, zgubić, zabrać – oddać komuś – realnie lub na niby czego zdecydowanie nie da się zrobić z kciukiem!
O wyższości smoczka nad kciukiem nie trzeba się długo rozwodzić – szczególnie, gdy na horyzoncie pojawia się wizja 5-cio latka ssającego kciuk!

Do czego służy otulacz dla niemowląt? Dlaczego warto mieć kocyk z wiskozy bambusa? Który otulacz jest najczęściej polecany?

Otulacz, nie mylić z tym do podtrzymywania pieluszek wielorazowych, służy do ciasnego otulania niemowląt od momentu narodzin konkretnie określony sposób. Średnio to wydatek około stu złotych, dlatego przed zakupem warto zorientować się nieco w temacie, aby uniknąć rozczarowania. Jak wybrać właściwy otulacz? Który otulacz bambusowy jest sprawdzony i polecany? Czy istnieje ranking otulaczy dla niemowląt?

Spowijanie niemowląt

Owinięcie całego dziecka z pominięciem szyi i głowy to pierwotny i niezawodny do dziś matczyny wyraz troski o dziecko, które w naturalny sposób wycisza się i uspokaja – zatem nikt tu „Ameryki nie odkrył” – gdyż temat od wieków znany i praktykowany co potwierdzają archeolodzy. Znaleźli dowody na to, że mamy z migrujących ludów starożytnej Azji Środkowej ciasno owijały swoje niemowlęta już 4000 lat p.n.e. Otulaczy dla noworodka używali też starożytni Grecy i Rzymianie, odniesienia do takich zwyczajów można znaleźć także w Biblii. Współcześnie znany pediatra Harvey Karp poleca ciasne spowijanie niemowląt przy stosowaniu skutecznej na ukojenie płaczu dziecka metody 5S.

Otulacze dla niemowląt służą nie tylko do spowijania, to szereg innych funkcjonalnych cech – każda mama ma swoje ulubione sposoby na swaddle. Wielka pielucha to niezastąpiony letni kocyk, przytulanka, prześcieradło, posłanie na spacerze, okrycie budy wózka (tak, tak np. po to aby ciemną tkaninę budki osłonić o promieni słońca, aby do niej mniej grzało – kwestię wentylacji w wózku pozostawiamy póki co:). Otulacz muślinowy dzięki swoim rozmiarom jest bardzo lubiany przez starsze dzieci, przedszkolaki i te starsze także – które chętnie okrywają się nimi podczas snu w upalną noc lub też na plaży do szybkiego osuszenia mokre skóry – nieporównywalna miękkość do żadnego ręcznika!

Otulacz dla niemowląt numer jeden!

Latem nie tylko za dnia, ale także nocą kiedy słupek rtęci niewiele spada, nasze maluchy bardzo kiepsko to znoszą. O przegrzanie nie trudno po kołderką czy kocykiem. Najlepszym rozwiązaniem w czasie upałów jest okrycie dziecka pieluchą muślinową najlepiej taką uszytą z wiskozy bambusowej.
Tkanina bambusowa jest hipoalergiczna posiada też właściwości termoregulacyjne, dlatego w upalne dni utrzymuje niższą o 2-3 stopnie temperaturę, zimą zaś oddaje przyjemne ciepło. Pieluchy bambusowe są miękkie, subtelnie połyskują i są bardzo wytrzymałe. Uprawa bambusa nie wymaga stosowania środków chemicznych i pestycydów, dzięki temu tkaniny bambusowe nie zawierają toksycznych substancji drażniących skórę.

Wiemy już „z czym to się je”, a teraz najważniejsze jaki otulacz wybrać, aby spełniał nasze oczekiwania – był „niezniszczalny”. Warto zajrzeć do rankingu otulaczy dla niemowląt, który składa się jakby z dwóch części. Pierwsza bardziej opisowa i druga tutaj>>, uwzględniająca otulacz marki Tula, którym i my się zachwycamy.

Aden + Anais kontra Tula

Innej opcji być nie mogło! Nie raz pisaliśmy o adenach, wiemy z doświadczenia, że są super, mamy też pewność ich wytrzymałości (mimo subtelnej do granic możliwości faktury tkaniny), ale czy aden + anais świat się kończy? Czy jest otulacz równie dobry, a może nawet lepszy? Otóż okazuj się, że a+a to mistrzostwo samo w sobie, jednak po pętach depcze im TulaBaby ze swoim hitem ostatnich miesięcy – maki, bławatki, wyglądające z tkaniny, które chciałoby się zebrać z tej „łąki” i wstawić do wazonu! Autentycznie! Albo motyw liści monstery to trend, który z doniczek zawędrował na plakaty, zasłony, pościele, ubrania i dodatki do wnętrz – nie zabrakło ich też jak widać w branży dziecięcej – monstera widziana była między innymi na ubraniach genialnej marki booso, na wózku Klary Lawendowskiej czy też wypomnianych otulaczach Tula.

 

Podążaj za marzeniami dziecko!

Z jednej strony chcielibyśmy, aby nasze dziecko w przyszłości robiło to co kocha i co sprawiałoby mu przyjemność z drugiej zaś zdajemy sobie sprawę jak wygląda rynek pracy i staramy się nakierować latorośl na właściwą według nas drogę zawodową. Czy warto ingerować i zmuszać dziecko do czegoś co jest dla niego nieinteresujące? Czy pozwolić na wolność wybór? Możesz sobie pomarzyć – hasło to nabiera nowego znaczenia – są na to badania!

Nie taki diabeł straszny

Czasy do łatwych nie należą, ale podobne stwierdzenie można przypisać w zasadzie każdemu poprzedniemu pokoleniu. Dzisiejsze narzekające matki mogą usłyszeć od swoich, że im to było ciężko kiedy te były niemowlętami – wiadomo pieluchy tetrowe, pralki wirnikowe „i te sprawy”, ale idąc tym tropem kuriozalnie możemy stwierdzić, że matki w latach 20-stych to dopiero miały chociażby pranie w strumieniu itp. Być może za bardzo skupiamy się na tym co jest teraz i za mało wybiegamy w przyszłość choć tak naprawdę wydaje nam się, że planujemy przyszłość naszych dzieci! Skąd pewność, że to co teraz jest na topie będzie za te 20 lat nadal – raczej nie będzie, dlatego może warto pozwolić dziecku na decydowanie?

Z drugiej strony możemy mieć wrażenie, że zaniedbujemy przyszłość naszego dziecka – przecież ono się nie zna, nie ma naszego doświadczenia, sukcesów i upadków na których może bazować.
A może powinniśmy pozwolić mu na zdobycie doświadczenia, na popełnianie błędów i wyciąganie z nich wniosków? Własnych wniosków!

Marzenia dają siłę

Dzięki marzeniom dzieci są spokojniejsze, rzadziej czują niepokój, są bardziej zmotywowane do wykonania zadań w krótszym czasie – do takich wniosków doszli naukowcy na Uniwersytecie w Południowej Kalifornii. Marzenia pomagają w koncentracji i pozytywnie wpływają na wyniki w nauce. Dziecko rozmarzone może wprawić w życie niesamowite pomysły – zatem pozwólmy dzieciom marzyć i ubogacać przestrzeń fantazji. Marzenia pozwalają ponadto na optymalne zrelaksowanie co jest nieocenionym wsparciem dla rozwoju emocjonalnego i odpoczynku pracy mózgu dziecka – takie argumenty do mnie przemawiają i co nieco układają mi w głowie – taki kompromis między sposobem wychowywania kiedyś, gdy „dzieci i ryby głosu nie mają” – a tzw. „bezstresowym wychowaniem” – które zdecydowanie jest mi bliższe 🙂

Pozwólmy dzieciom marzyć

Przykładem sukcesu jest historia życia Alex Khaykin twórczyni marki kreatywnych zabawek dla dzieci KIPOD.
Będąc małą dziewczynką lubiła tworzyć różne gry i zabawy dla swoich przyjaciół. Z głową pełną pomysłów dorastała i tworzyła kolejne fascynujące zabawy, z wiekiem pasja przerodziła się w zawód, który Alex sobie wymarzyła. Zamiłowanie do tworzenia kreatywnych zabawek dla dzieci wyniosła z dzieciństwa, z pasją, fascynacją i beztroską wiarą w sukces.

Jak widać powyżej czasem warto zaufać dziecięcym fantazjom i wizji samego siebie. Genialne zabawki KIPOD idealnie spełnią się jako zabawka dla przedszkolaka. Wykonane z różnego rodzaju drewna to prawdziwie „własna” zabawka dziecka w sensie, że dziecko tworzy swoje zabawki z tego co dostanie w pudełku kipodowym – to jak ta zabawka będzie wyglądać finalnie zależy tylko i wyłącznie od naszej latorośli i (o zgrozo!) jego bujnej wyobraźni. Zestawy kreatywne kipod stworzone są z pasji, utkane z dziecięcej wyobraźni dla pielęgnowania „dalszej” dziecięcej myśli twórczej. To swoistego rodzaju podaj dalej”.
Drewniany Miś zawojował półką chłopaków, obok Optimusa Prima i Kapitana Ameryki! Misiek w dwojakiej wersji sześciolatkowej i dwulatkowej – z pomocą brata wykończonej.

Lubię zaglądać na tę półkę i liczę, że kiedyś Misiek z powodu niekomfortowych warunków „mieszkaniowych” trafi do mnie nad biurko!

Wracając do meritum – obserwuj swoje dziecko, pielęgnuj pasje – być może uda ci się wychować szczęśliwego dorosłego z głową pełną pomysłów i spełniającego swoje marzenia, który prowadzi dochodowy biznes! Gwarancji nigdy nie masz – życie jest tylko jedno, rodzicem zostaje się tylko raz – dla każdego ze swoich dzieci – zadbaj o beztroskie dzieciństwo o celebrowanie chwil i marzeń, oddaj się marzeniom razem z nim! To doskonały trening pozwalający odpocząć od pędu dnia, od terminów, poprawności i dorosłości. Wyluzuj z dzieckiem – poskładaj Miśka i podziwiaj 🙂